Tak naprawdę, to zbierałem się już dłuższą chwilę by napisać o grupie Domowe Melodie, która jest w moim (i bynajmniej nie tylko moim) odczuciu sensacją i prawdziwym fenomenem polskiej sceny. No bo przyjrzyjmy się całemu zjawisku… Jest sobie trójka przyjaciół: Justyna („Jucho„), Staszek i Kuba. W domowym zaciszu mieszkania (i praktycznie w pidżamach) nagrywają utwory, które później wrzucają na swój kanał na YouTube. Są uśmiechnięci, pozytywni i budzą sympatię od pierwszego wejrzenia. Ale to jeszcze przysłowiowy pikuś. Najważniejsza wszak jest przecież muzyka, która niezwykle trafnie koresponduje z wizerunkiem zespołu.

Piosenka, w której Jucho opowiada o tym, że lubiła Zbyszka takim jak był, mimo, że „kotki w rzece topił” itp. Utwór jest naprawdę zabawny, niemniej nie jest to żaden kabaret lub coś w ten deseń. „Zbyszek” był zresztą pierwszym kawałkiem jaki udostępnili na YouTube. Podobnie takie piosenki jak „Chłopak”, gdzie rzeczony chłopak „nie ma pędu” i „jest bez zębów”. O „Grażce”, która do nieba nie pójdzie, nawet już nie wspominam. Lekkość z jaką Justyna Chowaniak pisze swoje teksty jest imponująca. Na równi z talentem całej trójki do chwytliwych aranżacji. Oczywiście nie wszystkie ich piosenki są tak wesołe. Są też naprawdę wzruszające ballady, aranżowane głównie na samo pianino. Mówię tu o takich utworach jak „Okruszek”, „Tato” czy „Północ”

Nasłuchałem się w życiu mnóstwa różnej muzyki i nie jest łatwo uwieść dźwiękami moje serce, natomiast Domowym Melodiom udało się to od razu. Jest to jedna z najbardziej szczerych i ciepłych rzeczy, jakie udało mi się usłyszeć w moim życiu. Artyści zaczęli nagrywać swoje utwory w mieszkaniu, ale myślę, że te melodie są „domowe”, ponieważ naprawdę napawają serce człowieka prawdziwym ciepłem. Takim z jakim przecież winno się kojarzyć domowe ognisko.
Nie jestem zresztą jedyny w moim przekonaniu. Zespół non stop jeździ w trasy koncertowe. Moją wielką porażką jest fakt, iż nie udało mi się dostać na ich koncert w Krakowie, ani w Warszawie. Bilety na Domowe Melodie rozchodzą się zazwyczaj praktycznie w 2 dni. Sądzić po tym można, że Jucho z chłopakami (z pędem i zębami) skradli swoją muzyką nie tylko moje serce. Prawdziwy fenomen polskiej sceny – podkreślę raz jeszcze.

Polecam ich każdemu, bez wyjątku.