Molly Nilsson chyba bardzo lubi Polskę. Właśnie odwiedza nasz kraj z serią koncertów: Zielona Góra (wczoraj), Wrocław (dziś), Kraków (poniedziałek) i Warszawa (wtorek). W zeszłym roku szwedzka piosenkarka występowała w ramach Green Zoo Festival w Krakowie. Kto to właściwie jest?

Molly Nilsson pochodzi ze Sztokholmu, ale od lat mieszka i tworzy w Berlinie, chwaląc sobie to miasto. Obcowanie ze sceną berlińską niewątpliwie ma duże znaczenie dla muzyki, którą tworzy. Szwedka wydała do tej pory cztery albumy z autorską muzyką (sama komponuje i pisze teksty): „These things Take time” (2008), „Europa” (2009), „Follow The Light” (2010) i „History” (2011).

Obdarzona dosyć niskim głosem śpiewa piosenki raczej niewesołe (ale jak wzruszające!), co wespół z jej wizerunkiem (czarne sukienki i niezmienny haircut w kolorze blond) tworzy z niej specyficzną postać swoistej gotyckiej księżniczki. Artystka zdecydowanie odżegnuje się od porównywania jej do słynnej Nico, którą uważa za typową dla tamtych czasów (lata `60) „modelkę-hipsterkę”.

Muzyka jaką tworzy Nilsson opiera się na synth-popowych bitach upstrzonych dźwiękami syntezatorów. Automat perkusyjny jaki wykorzystuje szwedzka piosenkarka przywołuje w pamięci muzykę z lat `80. Niektóre podkłady zaskakują swoją rytmiką i zachęcają do tańczenia, inne znowu są bardzo rozmyte i oniryczne – w obu przypadkach Molly odnajduje się świetnie. Jej głos potrafi wywołać dreszcze na skórze.
Sama uważa się, całkiem słusznie, za artystkę DIY (do it yourself) i godzi się z przyklejaniem jej twórczości łatki lo-fi. Niezależność jej nagrań zapewnia wydawanie muzyki pod własnym szyldem – wytwórni Dark Skies Association. Niespecjalnie przejmuje się też recenzją serwisu Pitchfork, choć zarzucona jej kampowość wkurzyła ją. I słusznie.

teledysk do utworu „A song they won`t be playing on the radio” nagrany w okolicach Poznania
Od siebie dodam, iż udaję się na koncert w Krakowie, w Pięknym Psie i niezmiernie się na tą okazję cieszę. Marek, mój przyjaciel, powiedział kiedyś: „Stary, bardzo łatwo jest opisywać Twoją ulubioną muzykę. To zazwyczaj jest jakieś dziewczęce smęcenie do podkładów elektronicznych”. Jest to po prawdzie zajebiste uproszczenie, niemniej w przypadku Molly Nilsson się sprawdza.

Linkografia:
Dark Skies Association
Molly Nilsson na facebooku
ciekawy wywiad z Molly, który mi pomógł w pisaniu tego artykułu