Nastąpił taki moment, że postanowiłem coś zmienić w moim życiu. Wczoraj, po obejrzeniu trzeciej części „Transformers”, zdecydowałem się na odwyk i detoks od odmóżdżających blockbusterów i kina akcji. Przez ostatnie miesiące katowałem takie filmy właśnie i już mam trochę dosyć. Ostatni ciąg naprawdę rozmiękczył mi trochę już umysł. Trylogia „Blade” i trzy części wspomnianych transforersów. Enough… Muszę znów zacząć chłonąć ambitne kino, które coś wniesie do mojego rozwoju osobistego. Postawi jakieś ciekawe pytania i zostawi odbiorcę z rozkminką, która będzie go drążyła na długo po seansie. Bergman, Antonioni, Herzog, Kim Ki-duk, Godard… Takie rzeczy. W tę stronę będę zmierzał.

Coś mnie tknęło gdy oglądając wspomniany na samym początku film, usłyszałem, że wyprawa Apollo 11 na księżyc miała jedynie taki cel by zbadać rozbity statek autobotów… Ej, zaraz, nie, nie, nie… – to przeważyło szalę. Całkiem niedawno też dowiedziałem się, że jeśli wstrzykniesz sobie wirusa śmiertelnej choroby, to nie zaatakuje Cię zombie („World War Z”). Usłyszałem też, że dinozaury wyginęły wybite przez Kaiju, potwory z kosmosu („Pacific Rim”). Muszę po prostu odpocząć o takiej „edukacji” na trochę, niemniej nie mam zamiaru porzucić kina akcji zupełnie, gdyż po prostu lubię gdy się dużo i szybko dzieje. Lubię rozwałkę i takie klimaty. Zresztą jeszcze muszę się wstrzymać z tym „odwykiem” bo do kin wszedł „Kick-Ass 2” (o drugiej serii komiksów pisałem już)!

No zobaczymy… Trzymajcie kciuki!