Wreszcie udało mi się zobaczyć domowe melodie na żywo. Jakiś czas temu pisałem o tej grupie tutaj. Muzykę tego zespołu darzę olbrzymią miłością, ponieważ ma w sobie ten niewytłumaczalny czar. Wiecie jak to jest – muzyka przeważnie i w większości dociera do uszu, natomiast to co robi ta trójka wdziera się prosto do duszy. Nie wiem czy uszy uczestniczą w ogóle w percepcji ich twórczości 😉Jestem tym bardziej zachwycony, że miałem możliwość uczestniczyć we wczorajszym koncercie w krakowskim Klubie Studio. Energia, emocje, zaangażowanie, poczucie humoru – wszystko, za co rosnące zastępy fanów pokochały ten zespół, było obecne podczas ich występu. Warto zwrócić uwagę na fakt, że z każdym koncertem w Krakowie występują w coraz większych salach. Alchemia, FORUM Przestrzenie, a teraz już Klub Studio. Skąd bierze się takie wzięcie na ten zespół – jeszcze raz odsyłam do mojej wcześniejszej notki.

Wracając do koncertu… Artyści byli wzruszeni koniecznością grania aż czterech bisów. Cała publiczność wstała z krzeseł. Huk oklasków i tak nie mógł się skończyć po każdym z poszczególnych utworów na koncercie. Ze sceny biła radość i przepozytywne flow – tego się nie da opisać, trzeba tego doświadczyć.
Tutaj możecie obejrzeć obszerną galerię zdjęć z  wczorajszego koncertu.
Jeśli tylko będziecie mieli okazję – wybierzcie się na ich koncert. Wtedy zrozumiecie o czym piszę.