Jako, że jest to pierwszy wpis od ponad półtorej roku i związany jest z reaktywacją tego bloga i powrotem do pisania, to pomyślałem sobie, że właśnie sztuce pisania powinienem go poświęcić. Od kogo natomiast  powinniśmy się tego uczyć, jak nie od tych którzy na pisaniu niejedno pióro połamali? Postanowiłem więc wynaleźć i zestawić ciekawe cytaty pisarzy na temat pisania i opatrzeć je swoim krótkim komentarzem (no tego nie mógłbym sobie darować).

Write drunk, edit sober

No na pierwszy ogień musiały pójść słynne słowa Ernesta Hemingwaya, które robią niebywałą furorę w Internecie i często możemy napotkać ten cytat tu i ówdzie na dekadenckich fanpage’ach na Facebooku.

Cóż, amerykański pisarz za kołnierz nie wylewał, a ówczesny światek literacki tego nie piętnował. Może niektórzy twórcy zyskują lekkość pióro po pijaku, ale raczej przygody z pisaniem nie zaczynałbym od wódki.

Pamiętajcie o tym cytacie też, kiedy w środku nocy na weekendowej imprezie zachce się Wam pisać do kogoś zbyt natchnione smsy. Zaręczam, że nad ranem będą prosić się o edycję i uważajcie, by przypadkiem nie było już po przysłowiowych ptokach…

U mnie jest blisko z serca do papieru.

Agnieszka Osiecka może i nie mówi czegoś, co jest bezpośrednią poradą pisarską, ale chcę przytoczyć ten cytat, by zwrócić uwagę na pewną rzecz.

Twórczość Osieckiej jest niewyobrażalnie emocjonalna – mało kto z polskich poetów i pisarzy potrafił takim szczerym i prostym językiem pisać o tym, co może czuć ludzkie serce. I może brzmieć to banalnie, ale banałem bynajmniej nie jest.

Jeśli masz emocjonalność, dzięki której przeżywasz wszystko w swoim życiu niesłychanie intensywnie, to pisz „od serca”. Jeśli jednak tak nie jest, to zlituj się i nie próbuj – bardzo łatwo jest wyczuć nieszczerą stylizację, a jeszcze łatwiej – grafomanię. A w nią się najczęściej zmieniają sfingowane emocje w tekście.

Ten, kto nie spodziewa się mieć miliona czytelników, nie powinien zabierać się do pisania

Można pomyśleć, że Johan W. Goethe jest butnym karierowiczem – zasiadł wszak do pisania i niejeden milion czytelników zdobył.

Na pewno nie jest to już takie łatwe w obecnych czasach, a także popularność nie przekłada się na wielkość, czy też jakość literatury. Ja te słowa jednak traktuję po prostu jako zachętę do odrzucenia fałszywej skromności. W głębi duszy nikt tak naprawdę nie chce pisać do szuflady.

Książki warto pisać tylko wtedy, jeśli przekroczy się ostatnią granicę wstydu; pisanie jest rzeczą bardziej intymną od łóżka; przynajmniej dla mnie.

Tak naprawdę Marek Hłasko mówiąc o intymności niewiele dalej jest w myśleniu od swojej przyjaciółki Agnieszki, cytowanej wyżej.

To niezależne czy od serca jest blisko do papieru, czy dalej, ale pisanie zawsze jest czymś intymnym. Już nawet sama składnia i dobór słów zdradza nas przed czytelnikiem.

Chcąc pisać, musimy więc wyzwolić w sobie trochę ekshibicjonizmu.

Usuńcie te wszystkie wykrzykniki. Postawić wykrzyknik, to jakby śmiać się z własnych dowcipów

Francis Scott Fitzgerald oczywiście trochę przesadził deprecjonując tenże znak interpunkcyjny, ale faktycznie – warto używać go z rozwagą.

A w ogóle to trochę mi głupio wklejać tu ten cytat, bo znający mnie ludzie wiedzą, że mam dosyć zabawną przypadłość i mnie moje własne dowcipy zazwyczaj bardzo śmieszą…

Tak pi­sać, by słowom było cias­no, a myślom przestronnie.

Czyli kwieciście i inspirująco – tak ja rozumiem słowa Juliana Tuwima i jego radę dla piszących. Stosunek formy do treści zawsze najlepiej sprawdzi się na polu bitwy, a wyznacznik zaproponowany przez Tuwima wydaje się tutaj bardzo rozsądny.

Więc skąd się bierze fantastyczne pomysły? Kradnie się je. Kradnie się z rzeczywistości, która na ogół prześciga fantazję.

Myślę, że złodziejstwo do którego zachęca Terry Pratchett nie kwalifikuje się bynajmniej jako przestępstwo.

Inną kwestią natomiast jest to, gdzie jest tak fascynująca rzeczywistość, z której to mistrz fantastyki kradł swoje pomysły?

Pisanie wierszy jest w samej rzeczy perwersją. A radość pisania – nader perwersyjną przyjemnością.

Stanisław Barańczak nie kłamie – tak właśnie jest z wierszoklectwem. No i by sobie na taką perwersyjną przyjemność pozwolić, musimy przekroczyć granicę wstydu (czyli wracamy do cytatu Hłasko powyżej).

Sekret znudzenia czytelnika polega na tym, żeby powiedzieć mu wszystko.

Nigdy nie wykładamy wszystkich kart – czytelnik musi pozostać z niedopowiedzeniami, które poruszą jego umysł i pozwolą docenić to, co właśnie przeczytał. Tego właśnie uczy nas Voltaire.

Pisanie polega nie na umiejętności pisania, lecz na umiejętności wykreślania tego, co jest źle napisane.

Na koniec Antoni Czechow o naprawdę niełatwej umiejętności auto-ewaluacji. Krytycznego oka wobec własnej twórczości człowiek uczy się nieraz w bólach, ale warto umieć krytycznie spojrzeć na swoją twórczość.

 

Zdaję sobie sprawę, że jeszcze wiele cytatów o tej tematyce mógłbym przedstawić, więc może pojawią się kolejne części tego zestawienia.

Jeśli znane są Wam ciekawe, inspirujące lub nawet zabawne cytaty pisarzy na temat pisania, to zachęcam do dzielenia się nimi w komentarzach.