Przewinęła się dziś przez media informacja o śmierci Hansa Rudolfa Gigera, znanego szerzej jako H.R.Giger. Jest to zasłużony malarz, który szczególną sławę zdobył też jako autor postaci Obcego w filmie Ridleya Scotta „Obcy. Ósmy pasażer Nostromo”, dzięki czemu też został nagrodzony Oscarem za efekty wizualne. Wcześniej wykonał też szkice do filmu „Diuna”. Najważniejszą jednak gałęzią jego działań artystycznych było malarstwo.

Skończył studia Sztuki Użytkowej i zajmował się z początku projektowaniem mebli, choć od początku rozwijał też swoje pasje malarskie. Zwrócił na siebie uwagę już podczas pierwszej swojej wystawy i otrzymał tyle słów pochwały, a co najważniejsze – zleceń, że mógł poświęcić się całkowicie tworzeniu. Wykształcenie i wyobraźnia przestrzenna miały niewątpliwy wpływ na konstrukty, które zawierały się później na jego obrazach. Niewątpliwie też były pomocne do projektowania świata Obcego.
Był także prekursorem, jeśli chodzi o techniki jakimi się posługiwał w swojej twórczości. Chodzi głównie o zastosowanie farby w sprayu, którą wykorzystywał na przemian z farbą olejną, precyzyjnie kreśląc swoje niepokojące wizje nacechowane pewną niezmienną paletą motywów: śmierć, cielesność (nierzadko podlegająca deformacji), erotyka, okultyzm, motywy religijne. A wszystko w otoczce biomechanicznego mroku. Tak, słowo „biomechanika” często pada w kontekście dorobku artystycznego H.R. Gigera. Kreśli on zarówno obsesje sięgające wnętrza jednostki, ale też obrazuje całe społeczeństwa. Sięga do mrocznej strony człowieka, aby na jej podstawie poddać dogłębnej psychoanalizie całą zbiorowość. Nie bez powodu użyłem wcześniej słowa „konstrukt”. Pojedynczy człowiek staje się tu częścią maszyny, która zaczyna żyć swoim życiem. W dziełach artysty dostrzegamy alienację, frustrację, strach i lęk. Widzimy świat, który budzi nasz niepokój, jednak nie jest nam tak naprawdę obcy. Pośród mechanicznych tworów chce się wybić człowiek. Ze wszystkim tym czym jest, łącznie ze swoimi popędami, także tymi, które nie zawsze są uświadomione.
Seksualność jest jednym z najistotniejszych elementów, które budują tożsamość człowieka i w mechanicznym świecie Gigera to ona wybija się pośród upadłej i zmechanizowanej cywilizacji, gdzie jest zarówno jej przeciwwagą, jak i jej motorem napędowym.
W swojej twórczości szwajcarski malarz wyeksploatował mroczną stronę ludzkiej natury, podróżując bardzo głęboko do ludzkiej podświadomości i zawartych w niej lękach i strachu. Ale czy można się spodziewać czegoś innego po twórcy, który już jako dziecko ubierał się na czarno, a zamiast klocków lego składał zabawki z noży i ostrych przedmiotów?

Hans Rudolf Giger zmarł 12 maja w wyniku powikłań po upadku ze schodów.

Li I, 1974, fototyp, 70 x 100 cm
Hommage a Bocklin, 1977, akryl na papierze/drewnie, 100 x 140 cm
Szatan I, 1977, akryl na papierze/drewnie, 100 x 70 cm