Stan Sakai, japoński rysownik urodzony w Kyoto, najlepiej jest znany i rozpoznawany w świecie komiksowym jako autor przygód królika samuraja imieniem Miyamoto Usagi (jap. usagi – królik) w serii komiksów „Usagi Yojimbo” (jap. yojimbo – przyboczny). Sakai jest nie tylko rysownikiem, ale też autorem historii zawartych w jego flagowej serii, którą tworzy nieustannie już od 1987 roku.
Jako miłośnik kultury Japonii czasów samurajów, nie mogłem nie natrafić i szczerze nie zapałać sympatią do losów królika Miyamoto nakreślonych w licznych tomach, które jako seria komiksowa pod wieloma względami zasługują na opisanie, ze zwróceniem uwagę na kilka szczegółów.

Uniwersum Usagiego jest bardzo bogate. Był on od małego szkolony na samuraja przez swojego mistrza Katsuichi, pustelnika biegłego w szermierce, lecz co ważniejsze – znającego i przestrzegającego zasad kodeksu Bushido (kodeks samurajów) – młody Usagi dowiedział się więc, że to nie miecz a honor są najważniejszą bronią prawdziwego wojownika.

Jako młody samuraj, bohater komiksu, zaczął służbę u pana Mifune, gdzie służył jako przyboczny aż do śmierci swojego pana, podczas przegranej wojny z panem Hikiji. Tracąc swojego pana, królik Miyamoto został roninem i zaczął tułaczkę po Japonii i większość przygód Usagiego jakie poznajemy dotyczą właśnie okresu kiedy został bezpańskim samurajem.
Tułaczka jaka przypadała roninom, którzy mieli to nieszczęście stracić swojego mocodawcę, nie była łatwym kawałkiem chleba. Chwytali się różnych fuch jako strażnicy, ochroniarze, łowcy nagród, pojedynkowali się za pieniądze lub zwyczajnie stawali się wyrzutkami wyjętymi spod prawa, wiedli nędzne życie oddając się pijaństwu i narzekaniu. Usagi także łatwego życia nie miał, ale nigdy nie zapomniał o zasadach wpojonych mu rzetelnie przez jego senseia. Sens wielu z nich dochodził do niego po latach wraz z doświadczeniem i życiowymi potyczkami.
Dobrym przyjacielem królika jest nosorożec Gennosuke (zwyczajowo: Gen), który to zarabia jako wzięty łowca nagród. Jest sprawnym szermierzem i nieraz spotyka on Usagiego. Gen chciałby być uważany za gruboskórnego materialistę, niemniej wielokrotnie okazuje się, że jest poczciwcem, czego – nie wiedzieć do końca czemu – się wstydzi. Do grona „znajomych” Miyamoto należy także złodziejka Kitsune, która za dnia występuje na ulicy jako artystka uliczna a wieczorami okrada możnych (nigdy biednych!) by sobie dorobić. Usagi wprawdzie tego nie pochwala zgodnie ze swoim kodeksem, ale też nie robi jej za to wyrzutów, temu też lisica Kitsune (jap. kitsune – lis) bardzo go lubi. Przyjaciół, których spotyka (częściej lub rzadziej) na swojej drodze szlachetny ronin ma zresztą znacznie więcej.
Grono czarnych charakterów jest skądinąd równie pokaźne. Z reguły są to postacie epizodyczne, których bytność w komiksach z serii „Usagi Yojimbo” kończy się wraz z bezbłędnym cięciem wzorowego ucznia Mistrza Katsuichi. Usagi okrzepnął wraz z wiekiem i nie jest skory do walki samej w sobie, ale kiedy sytuacja go do tego zmusza, to rozprawia się z przeciwnikami prezentujący wyborny kunszt szermierczy.
Jednym z pojawiających się niejednokrotnie „złych” jest demon Jei, który ściga Usagiego zgodnie z tym, co według niego rozkazują mu bogowie. Jei to nie jedyna mroczna postać, która pojawia się na stronicach komiksów Stana Sakai.
Generalnie rzecz biorąc – historie, które przytrafiają się roninowi podczas jego wędrówki są naprawdę barwne i wciągające. Ponadto „Usagi Yoijimbo” posiada naprawdę duże walory edukacyjne a autor z imponującą pieczołowitością opisuje Japonię XVII w.
Sakai będąc tak naprawdę Amerykaninem japońskiego pochodzenia, posiada olbrzymią wiedzę i wykazuje dużą znajomość swojego kraju ojczystego z czasów, które opisuje w swoich komiksach.
To dobry moment aby powiedzieć o kresce i samych rysunkach, które są bogate w szczegóły. Styl rysowania autora „Usagi Yojimbo” jest bardzo wyrazisty, kontury kształtów jasno określone. Pomijając antropomorfizm postaci występujących w komiksach, widzimy feudalną Japonię przedstawioną skrupulatnie w strojach bohaterów, architekturze czy też krajobrazach.
Ale wspomniana przeze mnie wartość edukacyjna nie ogranicza się jedynie do rysunków. Podczas swojej tułaczej podróży ronin poznaje ludzi różnych profesji, jak np. hodowcy wodorostów kaiso. Tego typu momenty Stan Sakai wykorzystuje aby za pomocą swoich obrazków opowiedzieć i przybliżyć nam trochę historii i kultury XVII-wiecznej Japonii. Dowiadujemy się też sporo na temat jedzenia jakim się wtedy raczono.
Najważniejsze są też informacje na temat samych samurajów (jak również i ninja – gościnnie pojawiają się kilkukrotnie Wojownicze Żółwie!). Tylko członkowie kasty mogli nosić dwa miecze. Krótszy, wakizashi, był symbolem honoru samuraja. Nie mógł on go zgubić, ani też nie mógł być mu on ukradziony. Ten właśnie miecz wykorzystywany był do popełniania seppuku – rytualnego samobójstwa. Tego typu informacji Sakai w swoich komiksach przekazuje dużo więcej.
Mimo, iż miałem do czynienia z Usagim jedynie w wersji polskiej i angielskiej, to wplecionych w dialogi zawsze jest wiele zwrotów japońskich (np. abayo – na razie!) lub japońskich odpowiedników nazw. Zaprawdę walor edukacyjny przygód samuraja Miyamoto jest olbrzymi.
Czy przygody królika Usagiego nadają się dla dzieci? Mimo, że śmierć jest leciutko eufemizowana rysunkiem (dymek z czaszką ofiary), to jednak głowy tu latają, miecze ciachają ciała a złoczyńcy faktycznie pokazują swoim postępowaniem najbardziej złowieszcze strony ludzkiej (?) natury. Jednak dojrzalszy czytelnik lepiej może przyswoić treści przygód królika.
Sam główny bohater mimo, iż nieraz popełnia błędy, to jednak ma w sobie dużo charyzmy i może być stawiany za wzór do naśladowania. Mimo, iż stracił swojego pana, któremu to wiernie ślubował służyć, nie zatraca się. Dla samuraja wierność i lojalność to wyznaczona kodeksem Bushido droga życia. Coś z samuraja ma w sobie taki Sancho Pansa, który nie opuszcza Don Kichota, widząc jego niepotrzebne zmagania z wyimaginowanymi przeszkodami.
Usagi, wyszkolony przez swojego Mistrza, pozostaje wierny zasadom Bushido, co pozwala mu na znajdywanie spokoju i chroni przed stoczeniem się, który to los spotyka wielu innych roninów jakich natrafia na swej drodze.
Świat nakreślony w komiksach Stana Sakai pozwala na niezwykle ciekawą podróż w oderwaniu od codziennych bolączek, szarugi za oknem. Feudalna Japonia zwiedzana w towarzystwie królika Usagiego, to miejsce do którego chce się wracać.P.S. Autor „Usagi Yojimbo” był kilka lat temu gościem salonu Empik w Krakowie i posiadam autograficzny rysunek z dedykacją – taka prywata, gwoli ciekawostki.

stansakaiautograph