Zacznę od historii. Rok temu poznałem dziewczynę: drobną, śliczną, inteligentną i bardzo błyskotliwą. Tak na siebie trafiliśmy, że od kopa znaleźliśmy wspólny język, te same fale nadawania itp. Wszyscy to znają – podobno. Myślałem, że już jestem na to za stary i za mądry (?!), niemniej zgłupieliśmy na swoim punkcie – używając takiej, stworzonej przez Nią, semantycznej konstrukcji.

Przyjechałem do niej do Warszawy z rodzimego Krakowa. Pokazywała mi stolicę, łaziliśmy niemalże bez snu po nocnych przybytkach w poszukiwaniu tańca i zabawy. Istna dzikość serca, jak u Lyncha. Musiałem wracać do roboty – życie wszak nie poezja, prędzej proza czy dramat. Czekając na mój pociąg, siedzieliśmy w Cafe Kulturalna, trzymałem ją za rękę i planowaliśmy, że przeprowadzę się do Warszawy, rozkminię sobie tu robotę i ogólnie, że możemy być szczęśliwi, tak jak teraz.
 
To było niecały rok temu. Wczoraj w mediach ukazała się naprawdę zatrważająca informacja, iż dyrektor Teatru Dramatycznego, Tadeusz Słobodzianek, wystąpił o eksmisję Cafe Kulturalnej. O powodach takiego kroku i interpretacjach tegoż napisano już całkiem sporo od wczoraj – pod koniec notki podaję linki.
Nawet ja, będąc warszawskim neofitą, wiem jak istotnym punktem, na kulturalnej mapie Warszawy, jest to miejsce. Cafe Kulturalna stała się miejscem kultowym, punktem spotkań ludzi ze środowisk artystycznych i wszystkich, którzy chcą fajnie spędzić czas – nie tylko w weekendy. Oferta koncertowa tego klubu jest imponująca i niezmiennie trzyma pieruńsko wysoki poziom, co jest zasługą m.in. Igora Nikiforowa, dyrektora artystycznego tego lokalu (tutaj ciekawie o tym opowiada). Jestem w stanie zrozumieć sytuację, gdy padają kluby nierentowne i zwyczajnie niepopularne, ale nie powinno się podnosić ręki na miejsca tak prestiżowe i tak uwielbiane, jak Kulturalna właśnie. Gorszą informacją mogłaby być jedynie wieść, iż otworzą tam supermarket – tak jak to groziło kultowemu Krakowskiemu Centrum Kinowemu „Ars”. Władze lokalu walczą o niego, podobnie społeczności w Internecie. Jaki będzie finał? – czas pokaże. Krakowski Piękny Pies ma już trzecią z kolei lokalizację, gdzie niezmiennie razem z nią wędruje splendor i klientela. Ale Cafe Kulturalna nie może opuścić Pałacu Kultury. Myślę, że dla wielu ludzi ten lokal jest więcej wart niźli teatry wspomnianego wyżej dyrektora.
Wracając do historii, od której zacząłem… Nie poszczęściło mi się. Dziewczyna zerwała ze mną kontakt, jak wspomniałem: życie to nie zawsze poezja i „Dzikość Serca”. Ja natomiast, tak jak planowałem, wylądowałem w Warszawie. Szukam pracy jako copywriter, może osiedlę tu się na dłużej. Ostatniej soboty siedziałem sobie w Kulturalnej, sam, czekając na nocny autobus i patrzyłem jak ludzie tańczą sobie na tarasie do nowego kawałka Daft Punk. Mimo, iż sam byłem krztynę przybity, to aż się uśmiechnąłem, widząc jak rewelacyjna atmosfera tam panuje. Większość z tych ludzi ma pewnie swoje własne historie związane z tym lokalem, pewnie szczęśliwsze niż moja. I tak samo jak tych historii nie można nam odebrać, tak samo niech nikt nie odbiera nam Cafe Kulturalnej!
 
Obiecane linki:
http://panodkultury.wordpress.com/2013/06/03/koniec-kulturalnej/
http://kovalesku.com/2013/06/04/rece-precz-od-kulturalnej/
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14031846,Chca_zamknac_Cafe_Kulturalna___Jestesmy_zaskoczeni_.html
Kulturalna Musi Zostać – strona przeciwników na facebooku.